PROSZĘ CZEKAĆ                   PROSZĘ CZEKAĆ              PROSZĘ CZEKAĆ               PROSZĘ CZEKAĆ

Czulostki2:18.JPG
 

zdjęcia:

 

CZUŁOSTKI LIEBKOSUNGEN

Sergi Belbel

 

tłumaczenie: Grażyna Kania, współpraca: Anna Schiller

Teatr Wybrzeże Gańsk
premiera 20.12.2003
czas trwania 1:50 h

 

reżyseria: Grażyna Kania

scenografia: Vinzenz Gertler

collage muzyczny: Grażyna Kania

dramaturgia: Johannes Stein

projekcje: Markus Stein

 

obsada:

ARKADIUSZ BRYKALSKI młodszy mężczyzna, MAGDALENA BOĆ młodsza kobieta, ALINA LIPNICKA starsza kobieta, 

JADWIGA ŻYWCZAK stara kobieta, RYSZARD RONCZEWSKI stary mężczyzna, MATEUSZ OLSZACKI/DARIUSZ RUTKOWSKI chłopiec, GRZEGORZ GZYL mężczyzna, MARTA KALMUS młoda kobietaKRZYSZTOF GORDON starszy mężczyzna, PIOTR JANKOWSKI młody mężczyzna, JOANNA BOGACKA kobieta

muzyka
trailer

 

 

PRESSE

 

GAZETA WYBORCZA, 22.12.2003

Bez czułości

Roman Pawłowski

(…) Przez scenę w ciągu dwugodzinnego przedstawienia przewija się 11 postaci, połączonych związkami emocjonalnymi: kochankowie homo i heteroseksualni, małżeństwa, rodzice i dzieci, przyjaciele. Tam jednak, gdzie spodziewalibyśmy się zrozumienia i zaufania, jest rozczarowanie, zmęczenie, zawód lub zdrada. Tym, co łączy ludzi, nie są uczucia, ale codzienne rytuały posiłków, wspólnych zakupów i rozmów przy stole. Żyją obok siebie, nie odczuwając głębszej więzi. W tych warunkach drobna sprzeczka może przerodzić się w prawdziwą bitwę.

Jak w teatrze, który jest cały oparty na emocjach, pokazać ich dotkliwy brak? To karkołomne zadanie aktorzy Wybrzeża starają się zrealizować grą powściągliwą, prawie beznamiętną, na której tle co jakiś czas wybuchają niekontrolowane emocje. Ta trudna sztuka udaje się nielicznym; należą do nich Piotr Jankowski w roli męskiej prostytutki, Grzegorz Gzyl jako ojciec, który nie umie wejść w swoją rolę wobec dojrzewającego syna oraz Alina Lipnicka i Jadwiga Żywczak jako para starych kobiet odkrywających w sobie nieoczekiwane uczucie. Pozostali grają metodą "szeptów i krzyków", co nie wychodzi spektaklowi na dobre.

Pomimo nierównego aktorstwa "Czułostki" bronią się i jako nowy rodzaj języka teatralnego pozbawionego sentymentalizmu, i jako nowość repertuarowa - polski teatr wciąż usiłuje patrzeć na problemy rodziny przez pryzmat "Moralności pani Dulskiej". Kania próbuje to zmienić.

 

GAZETA WYBORCZA Trójmiasto, 23.12.2003

Gdzie jest człowiek?

Agata Kirol 

(...) W spektaklu Kani bohaterowie próbują rozwiązać problem swojego zagubienia i nieszczęścia w szczególnym wnętrzu. W rozwiązaniu scenograficznym Vinzenza Gertlera aktorzy przypominają marionetki, a ich przestrzenią jest oddzielna marmurowa scena-klatka. Kolejne wejścia postaci do tego teatralnego laboratorium zapowiadają przejmujące zdjęcia tłumu miejskiego, wyświetlane na kurtynie za sceną, które pełnią rolę tła dla scenicznych wydarzeń. 

(...) Aktorom udało się poruszyć w widzach najbardziej czułe struny. (...) W spektaklu często rozbrzmiewał przerażający krzyk rozpaczy. Większość drastycznych scen, takich jak ta, kiedy młody chłopak z bezwzględnością kopie śpiącego na ulicy człowieka i wyrywa mu obrączkę, udowadniała, że bohaterowie sztuki już dawno zapomnieli, na czym polega miłość i współodczuwanie. Potrzeba uczuć wygasła w nich wraz z utraconą świadomością o człowieczeństwie i zanikiem moralności. 

(...) Ostatnia scena sztuki, pięknie zagrana bez słów przez Joannę Bogacką i Arkadiusza Brykalskiego, kiedy to dotykiem prawdziwej czułości darzą się obcy sobie ludzie, mimo wszystko pozostawia płoche złudzenie, że gdzieś jeszcze drzemie w człowieku istota prawdziwie ludzka.

 

DZIENNIK BAŁTYCKI, 22.12.2003 r.

Raz pokrzywą, raz miodem

Grażyna Antoniewicz 

(...) Spektakl jest okrutny. To jak rana zadana gwoździem w oczy. Nie pozostawia żadnej nadziei. (...) „Czułostki” to trucizna dobrze opakowana. Świetna jest bowiem scenografia i kostiumy Vinzenza Gertlera. Białe, zimne światło i sterylne puste pudełko – klatki, w której toczy się akcja. Niewiele tu dekoracji. Po każdej scenie w tle migająca zieleń i gwar tłumu. Dobrze dobrana muzyka. (...)