PROSZĘ CZEKAĆ                   PROSZĘ CZEKAĆ              PROSZĘ CZEKAĆ               PROSZĘ CZEKAĆ

Park.jpg
IMG_20141114_0011.jpg
Ameryka.jpg

zdjęcia: 

 

BECZKA PROCHU BURE BARUTA 

Dejan Dukovski

 

tłumaczenie: Dorota Jovanka Cirlić

opracowanie: Grażyna Kania

Teatr Wybrzeże Gańsk
premiera 07.04.2002
czas trwania 1:45 h

 

reżyseria: Grażyna Kania

scenografia i kostiumy: Vinzenz Gertler

collage muzyczny: Grażyna Kania

dramaturgia: Johannes Stein

projekcje: Markus Stein

 

 

obsada:

MIROSŁAW BAKA Andjel/Boris, FLORIAN STANIEWSKI Dimitrije/Blagoje/Policjant/Mężczyzna/Klawisz/Jimmy, 
PIOTR JANKOWSKI Aze/Andrej/Georgije/Kiril, DARIUSZ SZYMANIAK Sveto/Djore/Topuz/Mane, 
GRZEGORZ GZYL Simon/Gele/Kosta, MAŁGORZATA ORACZ Anna/Svetla, MAŁGORZATA BRAJNER Kobieta/Evdokija

JELENIOGORSKIE SPOTKANIA TEATRALNE

WARSZAWSKIE SPOTKANIA TEATRALNE Warszawa​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​

NAGRODA TEATRALNA ZA NAJLEPSZA REŻYSERIĘ WOJEWODZTWA

KUJAWSKO-POMORDKIEGO

III NAGRODA 

FESTIWAL TEATRALNY KONTAKT Torun

FESTIWAL PRAPREMIER Bydgoszcz​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​

 

DIDASKALIA, 48/2002

Eksplozja prostoty

Lidia Czartoryska-Górska

Beczka prochu Dejana Dukovskiego w reżyserii Grażyny Kani, niemieckiej reżyserki polskiego pochodzenia, to z pewnością najlepszy spektakl w Teatrze Wybrzeże od kilku ładnych lat. Dawno nie tworzył tu reżyser, którego praca z aktorem przyniosłaby taki rezultat. Dawno nie widziałam tak znakomitego aktorstwa, jak Piotra Jankowskiego. Dawno nie miałam okazji zachwycać się tak klarowną, prostą a jednocześnie dopracowaną w każdym szczególe, przemyślaną inscenizacją. Dawno też nie urzekła mnie tak scenografia, jak ta, którą stworzył Vinzenz Gertler.
(…) Beczka prochu, rozegrana w konwencji realistycznej byłaby zapewne albo wyjątkowo nudna, albo absurdalnie śmieszna. Rozwiązanie Grażyny Kani - połączenie groteski i tragizmu, śmiechu i przerażenia - choć pozornie najprostsze, jest idealne. Reżyserka znakomicie przewiduje reakcje widza i z wyjątkowym wyczuciem stopniuje i zderza stylistyki. Ta sama scena może przyprawiać widza o dreszcze, a po chwili wywołać atak śmiechu. (...) Spektakl Kani jest klarowny i konsekwentny. Gesty i słowa nie są puste, lecz wynikają z logiki sceny, są przemyślane i niosą czytelne znaczenie.

                                                                                                                       

PRZEKRÓJ

Anna Schiller

Jeśli teatr polityczny, społeczny  jeszcze kogoś interesuje, powinien pojechać do Gdańska na  doskonałą „Beczkę prochu” Macedończyka Dejana Dukowskiego. (...) Spektakl „Beczki prochu” jest umowny w scenografii: scena nad pojemnikami z wodą i ekran dla wideoklipów z brutalnych i brudnych dzielnic życia, posiada zaledwie kilka rekwizytów: nóż, łom, butelka, papierosy, do tego paskudne, współczesne ubrania. To stwarza  kontekst dla  ordynarnych pyskówek, gwałtów, bicia na śmierć, wydarzeń powszednich także u nas. Siódemka aktorów wywiązuje się brawurowo z obcej sobie  konwencji „gry z dystansem”, przerysowanej, formalnej, antypsychologicznej, która zmusza nie tylko do przeżywania lecz i do myślenia. W wulgarnych i brutalnych scenach  „Beczki prochu” nietrudno rozpoznać także dzisiejszą Polskę. A ci widzowie, którzy oburzeni wyszli z przedstawienia trzaskając drzwiami, zachowali się jak pruderyjna pani Dulska, dla której to, o czym się głośno nie mówi,  nie istnieje.                                                                                                                   

GAZETA WYBORCZA, 08.04.02

Ogień podłożony pod scenę gdańskiego teatru nie wywołałby większych emocji niż premiera dramatu o przemocy na Bałkanach
Roman Pawłowski 

(...) Niedzielna premiera w Teatrze Wybrzeże przebiegała w atmosferze skandalu, co chwila na widowni słychać było trzaskanie drzwiami. (...)

(Grażyna Kania) wystawiła "Beczkę prochu" tak, jakby to był koncert rockowy, a nie sztuka teatralna. Rzecz dzieje się na niewielkiej metalowej scenie, pochylonej nad basenem z wodą. W tle wznosi się konstrukcja pokryta metalową siatką. Coś między statkiem, nowoczesnym klubem a więzieniem. Kolejne sceny są przecięte projekcjami wideo, w których migoczą bloki o pustych oknach, obrysowane kredą ciała na bruku, wraki samochodów. Dialog, potem uderzenie muzyki, znów dialog i uderzenie. Oburzające, to nie jest teatr! (...)

Jest wiele powodów, żeby nie robić takich brudnych spektakli, jak "Beczka prochu" i tylko jeden, aby jednak je pokazywać. Trzeba dzisiaj już nie mówić, ale głośno krzyczeć o przemocy, tej zwykłej, która towarzyszy nam na co dzień. Przemoc jest iskrą, która rzucona na zapalny grunt może spowodować wybuch, po którym nie będzie już ani sztuk, ani teatrów, ani drzwi, którymi można trzasnąć. Nie tylko na Bałkanach. O tym krzyczy przedstawienie Grażyny Kani w Teatrze Wybrzeże, najlepszy spektakl, jaki kiedykolwiek widziałem na tej scenie

                                                                                                                      

GŁOS WYBRZEŻA, 11.04.05

Krzyk rozpaczy

Alina Kietrys

(...) Grażyna Kania poprowadziła aktorów brawurowo. Nie bała się drastycznych scen, nie przeraziły ją wypuszczone z „Beczki prochu“ złe moce. To jest jej współczesne odczytanie „Bałkańskiego kotła“ (...) Sztuka Dukovskiego od premiery budzi żywe emocje. Nadal widzowie wychodzą w trakcie spektaklu, trzaskając drzwiami, bo nie chcą dotykać zwyrodniałych i rynsztokowych obszarów życia. To naturalne odruchy obronne. To nie teatr edukacyjny, to porażający teatr dla dorosłych i odpornych.

                                                                                                                      

DZIENNIK BAŁTYCKI, 12.04.05

Anioły rozpaczy

Henryk Tronowicz

(...) Gdańska insenizacja imponuje reżyserską precyzją i chociaż Grażyna Kania z oczywistych powodów nie może znać wiekopomnych inscenizacji Erwina Axera w warszawskim Teatrze Współczesnym, to w jej reżyserskim zamyśle wyczuwa się ducha tamtej wyśmienitej szkoły.